sobota, 29 grudnia 2012
czwartek, 20 grudnia 2012
All I want for Christmas is... Express do kawy.
Są ludzie cenniejsi niż złoto.
Trzeba ruszyć z remontem mieszkania, na szczęście święta spędzam poza domem. Wczoraj przedświątecznie pożegnałam się z tymi, bez których studia byłyby nudne. Wypiliśmy sporo alkoholu, podzieliliśmy się chipsami udając, że to opłatek, powrót o 4 nad ranem był bardzo wesoły. Dzisiejszy dzień już w połowie spędzony pod kołdrą razem z serialami i gorącą herbatą, niedługo niestety będzie trzeba wstawać.. Trzeba zacząć pisać pracę licencjacką.
niedziela, 9 grudnia 2012
okropne uczucie.
Jedna z tych leniwych niedziel, nie zrobiłam dziś kompletnie nic poza usmażeniem omletu. Nowy tydzień przyniesie na pewno nowe wyzwania, w sumie ostatnio najlepiej czuję się właśnie w szkole, wśród radosnych znajomych. Czekam z niecierpliwością na sylwestra i nie tylko dlatego, że wybieram się na świetną imprezę. Również dlatego, że ten rok jest dla mnie bezlitosny jakiś, tylko czekam aż się skończy. Na 2013 trochę planów już jest, dużo podróży, oby portfel razem z kontem w banku temu podołali. Mam nadzieję, że będę miała więcej szczęścia niż 2012, ponieważ zamierzam zacząć nowe życie, w nowym miejscu, w innym kraju, a wcześniej obronić pracę licencjacką, objechać najfajniejsze miasta Polski, zwiedzić m.in. Rio de Janeiro, Lizbonę, zobaczyć na żywo 30STM, Lanę Del Rey, Ellie Goulding... Zobaczymy. Oby jakaś praca jeszcze wpadła.
Odchudzam się. Dość intensywnie od ok 4-5 miesięcy. Efekty są- 8 kilo mniej, chcę jeszcze 6 stracić. Nie jem białego pieczywa, czerwonego mięsa, fast food'ów, nie piję napojów gazowanych, w sumie tylko herbatę piję, ograniczam słodycze i chrupiące przekąski do minimum, sporo ćwiczę. Jest ciężko ale w końcu zaczynam się dobrze czuć w swoim ciele.
sobota, 8 grudnia 2012
Słaba płeć.
Wszystko zmierza ku końcowi.
Książę z bajki okazał się palantem, traktującym zauroczone kobiety jak zabawki.
Złamane serce boli bardziej niż zmiażdżenie nogi 2-tonowym kawałkiem skały.
Zbyt wiele przepłakanych nocy, zbyt mało powodów do uśmiechu.
Umieram. Tak od wewnątrz.
Z pozoru silna, nigdy nie czułam się słabsza.
niedziela, 2 września 2012
sobota, 14 lipca 2012
Living in a rainy rainy Ipswich.
To zabawne, jak szybko potrafimy się przywiązywać do drugiej osoby. Zwłaszcza poprzez te wesołe, bezcelowe rozmowy.
Tymczasem w Wielkiej Brytanii leje od rana. Mimo to i tak lubię to miejsce. Dzisiaj bawię się w moim ulubionym klubie- Revolution ;)
środa, 4 lipca 2012
Summertime sadness
Nie mogłam spać, więc o 4 nad ranem postanowiłam pokolorować końcówki.
Sesja egzaminacyjna zamiast do przodu- do tyłu.
Trzy poprawki na wrzesień, mam nadzieję, że na tym się skończy. Ten semestr to jakaś tragedia.
Sportowa gorączka w naszym kraju minęła z końcem mistrzostw Europy.. Ok, futbolowa gorączka, bo przecież nasi siatkarze wciąż pną się ku górze. Ale ja nie jestem fanką siatkówki, zdecydowanie wolę piłkę nożną. Więc w związku z zakończeniem Euro... Jestem ciekawa jaką rozrywkę teraz nam rząd zapewni.
Ile bym dała żeby móc wyjść z domu bez wyrzutów sumienia, bo powinnam się uczyć, żeby poleżeć... gdziekolwiek na świeżym powietrzu. Ławka w centrum też może być. Upały w lato potrafią być nieznośne, ale dla mnie w tym właśnie kryje się cały urok lata. Mimo, że praktycznie się rozpuszczam, uwielbiam gdy jest gorąco, bo wiem, że za kilka godzin czeka mnie ciepły, przyjemny wieczór przy piwku i komarach. Lato to zdecydowanie moja pora roku. Dodatkowo jestem znad morza, co potęguje magię wakacji- nie wyobrażam sobie wakacji bez spędzenia całego dnia, wieczoru, nocki na plaży, nie zobaczyć zachodu, a zaraz po świetnej imprezie, wschodu słońca nad morzem.
Co za chaotyczny post, a pojutrze egzamin z pisania ;d Z resztą. Wątpię żeby ktokolwiek to przeczytał.
czwartek, 28 czerwca 2012
sunrise, sunset
Co mogę powiedzieć.. Here comes the summer sun! ;) Już tylko dwa ostatnie egzaminy przede mną.
A poniżej wymarzone balerinki <3 Są tak piękne, że nie mogę przestać na nie patrzeć :)
sobota, 23 czerwca 2012
czwartek, 14 czerwca 2012
Prokrastynacja
Tym właśnie się zajmuję podczas gdy powinnam napisać 3 eseje na jutro. Brawo, Klaudia :) Drugi rok studiów dobiega końca, obym dostała się spokojnie na trzeci. Nawet nie wiem kiedy te niespełna dwa lata minęły, pamiętam jeszcze dzień, w którym zaniosłam papiery na uczelnię. Dziwnie mi z tym, że mam już 21 lat i teoretycznie jestem w pełni dorosła... No właśnie- teoretycznie ;)
środa, 13 czerwca 2012
Piękne 1:1
4 tysiące ludzi. Jak na mój niewielki Koszalinek, to bardzo dużo. Emocji panujących w tej strefie kibica nie da się opisać! Było pięknie. Dziękujemy chłopakom za świetny mecz, tymczasem czekam aż wróci mi normalny głos ;) I nie wiem skąd mam siniaki na łydkach..
A to mój wczorajszy, patriotyczny makijaż ;) :
wtorek, 12 czerwca 2012
Euro 2012
Dziś wielki mecz, czyli Polska- Rosja, będzie gorąco, miejmy nadzieję, że nasze chłopaki wszystkich pozytywnie zaskoczą :) A tu kilka zdjęć z piątkowego kibicowania Polsce w meczu z Grecją:
Denerwują mnie ludzie, którzy krytykują 'wszystko czym jara się mainstream', to samo tyczy się Euro. Cholera, przecież to jest takie fajne wydarzenie, wszyscy przyjezdni zachwalają nasz kraj (pomijając durne artykuły nt. Polski w brytyjskich gazetach), a my się po prostu nie potrafimy bawić, nie potrafimy się 'jarać'. Jesteśmy krajem chorym na pesymizm. A ci, co się potrafią bawić, pokazują to na meczach, w strefach kibica i jest super. Co z tego, że wcześniej nie byli wielkimi fanami piłki nożnej, a teraz nagle ekscytują się, przeżywają te mecze itd, tu chodzi o zabawę, a nie o to, czy ktoś jest prawdziwym kibicem czy tylko 'sezonowcem'. Wpadnijmy w piłkoszał!
Denerwują mnie ludzie, którzy krytykują 'wszystko czym jara się mainstream', to samo tyczy się Euro. Cholera, przecież to jest takie fajne wydarzenie, wszyscy przyjezdni zachwalają nasz kraj (pomijając durne artykuły nt. Polski w brytyjskich gazetach), a my się po prostu nie potrafimy bawić, nie potrafimy się 'jarać'. Jesteśmy krajem chorym na pesymizm. A ci, co się potrafią bawić, pokazują to na meczach, w strefach kibica i jest super. Co z tego, że wcześniej nie byli wielkimi fanami piłki nożnej, a teraz nagle ekscytują się, przeżywają te mecze itd, tu chodzi o zabawę, a nie o to, czy ktoś jest prawdziwym kibicem czy tylko 'sezonowcem'. Wpadnijmy w piłkoszał!
wtorek, 5 czerwca 2012
¿Cómo me queda...?
Mój zestawik ubrań (nie cierpię słowa "outfit"), może niekoniecznie na dziś, raczej na trochę mniej deszczową i wietrzną pogodę ;) :
nie pamiętam dokładnie gdzie i po ile wszystko zostało nabyte... Spodenki na pewno New Look, podkoszulka- bokserka z Bershki.
To, co studenci lubią najbardziej- sesja, zbliża się nieubłaganie i daję się to odczuć niemal w każdej minucie spędzonej na uczelni. Koniec leniuchowania. Po sesji od razu wyjazd do mojej ukochanej Anglii na nieco ponad miesiąc, z czego kilka szalonych dni spędzę w cudownym Londynie, a od razu po przyjeździe pędzę na koncert zespołu KoRn. Ogólnie wakacje zapowiadają się epicko ;)
nie pamiętam dokładnie gdzie i po ile wszystko zostało nabyte... Spodenki na pewno New Look, podkoszulka- bokserka z Bershki.
To, co studenci lubią najbardziej- sesja, zbliża się nieubłaganie i daję się to odczuć niemal w każdej minucie spędzonej na uczelni. Koniec leniuchowania. Po sesji od razu wyjazd do mojej ukochanej Anglii na nieco ponad miesiąc, z czego kilka szalonych dni spędzę w cudownym Londynie, a od razu po przyjeździe pędzę na koncert zespołu KoRn. Ogólnie wakacje zapowiadają się epicko ;)
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Mistrz L.
Jeżeli chodzi o trendy w zdobieniach paznokci, wiele z tych bieżących skradło moje serce i trochę czasu i znalazły się na moich pazurkach, ale to co dzisiaj znalazłam we wszechwiedzącym internecie urzekło mnie szczególnie:
Idealne w swej prostocie, klasa po prostu. Na pewno któregoś dnia takie sobie zrobię.
Poza tematem. Zmarł słynny pan Trolololo.
Poza tematem. Zmarł słynny pan Trolololo.
sobota, 2 czerwca 2012
na nowo
Dobra. Zaczynam od nowa. Tak więc będę pisać na tematy mi nieobce, dosyć biadolenia o pierdołach. Pogadamy o modzie.
Szczerze- już nie mogę patrzeć na motyw UK, USA, a nawet galaxy. Podobało to mi się dwa lata temu, teraz tego jest zdecydowanie zbyt wiele. Za to coraz bardziej podoba mi się inny trend, a mianowicie wszystko związane z jeansem. Jeansowe koszule, kamizelki, kurtki i, no właśnie- te spodenki:
urocza niedokładność, must have na lato.
Jest sobota i koniec weekendu daje się we znaki coraz bardziej. Na szczęście w czwartek jest święto kościelne i, o ile dobrze mi się wydaje, w środę jest święto mojej uczelni.
Szczerze- już nie mogę patrzeć na motyw UK, USA, a nawet galaxy. Podobało to mi się dwa lata temu, teraz tego jest zdecydowanie zbyt wiele. Za to coraz bardziej podoba mi się inny trend, a mianowicie wszystko związane z jeansem. Jeansowe koszule, kamizelki, kurtki i, no właśnie- te spodenki:
urocza niedokładność, must have na lato.
Jest sobota i koniec weekendu daje się we znaki coraz bardziej. Na szczęście w czwartek jest święto kościelne i, o ile dobrze mi się wydaje, w środę jest święto mojej uczelni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















